Zbieram siebie...

>> piątek, 27 listopada 2009 16:05:43
Pdociełam i pocieniowałam włosy. Podobają mi się teraz, są inne. W końcu po tygodniu na dobre wyszłam z łóżka. Pozbierałam się w sobie trochę, tylko nie moge znaleźć chęci na przepisanie tony lekcji... POżyczy ktoś trochę? Zrozumiałam, że ja nie mogę siedzieć i mysleć. Stwarzam wtedy tak negatywne rzeczy, że aż głowa boli. Rozkładam rozmowy na części najpierwsze i wyciągam co tylko się da negatywnego. Szukam negatywów, bo pozytywy widac na pierwszy rzut oka.

I po co?
KONIEC

Przecież gdyby świat miał się jutro skończyć, żałowałabym, tych straconych minut. Wiedziałabym, że wszystko ma jakieś dobre korzenie. Dlatego koniec z tym.
Żyję dla tych pieknych chwil i tych mniej pieknych, bo zawsze na końcu okazuje się, ze wszystko wychodzi na dobre :)

Wracam, wracam do życia, do codzienności i dobrze mi z tym :)
Nataly
komentarze [1]

Daleko jak stąd do Bałtyku...

>> środa, 25 listopada 2009 15:26:00
Zwątpiłam... na moment, na sekundę. Zwątpiłam. I żałuję tego bardzo, nie wiem, po prostu nie wiem co mnie naszło. Choć codziennie jestem zapewniana tysiąckrotnie, ja zwątpiłam, przez żart, który doskonale znam, który zawsze kwituję toną ironii i uśmiechem.

-Jestes chora, masz gorączke. Atakuja Cię i zjadają od środka wirusy. Usprawiedliwiam Cię xD

Nie, to nie takie proste, nic mnie nie usprawiedliwia. Pokazałam jak mało ufam, jak nie wierzę... Przereagowałam, w klasie powiedzieliby "Bella z Ciebie" :)
Choć nie tylko moja w tym wina, w sumie rozkłada się ona pół na pół.

Miałam leżeć i myśleć, a w zamian za to leżę i prawie umieram, gorączka mnie po prostu zjada, a kaszel szarpie na wszystkie strony. No nie tak to sobie wyobrażałam...

Nawet nie umiem zobaczyć Cię oczami wyobraźni, w śnie nie widzę Twojej twarzy, choć jestem obok Ciebie. Dlaczego, dlaczego nie zapamiętywałam Cię kiedy był na to czas? Jakim cudem my wogóle istniejemy? Przecież to jasne, że nie opieramy się na wspomnieniach, bo tych prawie nie ma. Opieramy się na wyobrażeniach, które moga być tak dalekie od prawdy jak stąd do Bałtyku...
Nataly
komentarze [2]

grypaaa

>> poniedziałek, 23 listopada 2009 22:10:31
Czy kogoś to dziwi? No przynajmniej mnie nie... Każdy wirus jaki jest, każdy musze złapać ;/ Ale, ale nie ma tego złęgo co by na dobre nie wyszło ;D Wyśpię się za wszystkie czasy, tego ostatnio mi brakuje i będę mogła siedziec i myśleć, myśleć i myśleć...

Nie da się ukryć jestem na orbicie, gdzieś pomiędzy Ziemią a słońcem. I tak mi na niej dobrze, jeszcze żebyś był tam obok mnie, to już byłoby idealnie, idealnie!

Idę chorować, odpoczywać i chłonąć każdą minutę nicnierobienia :)
Nataly
komentarze [1]

czas zmian, przepis

>> wtorek, 17 listopada 2009 21:40:39
"-Nie ugotuje Ci więcej zupy!
O.o -...i tak była za słona!"
Musiałam to napisać, idealne i jakże obrazowe stwierdzenie tego, że szkoła "ryje beret". Nie lubię tak banalnych poweidzonek, ale nic bardziej nie oddaje tego procesu...
Jak to się stało, ze po raz kolejny wróciłam? Jakoś tak, dochodze do wniosku, ze warto pisac swoje, choćby najdziwniejsze przeżycia, później fajnie się to wspomina, no nie? ;) Dziś tak własnie zasiadłam do poczytania wczesniejszych wpisów... Cene są dla mnie.

Był DS. Były "nocne Polaków rozmowy" w trójkę, skupianie się, wielkie kłótnie na dzieleniu się, smarowanie sie nutellą, spanie całe 3 godziny i było to naprawde fajne. Będzie co wspominać, a już niedługo powtórka z rozrywki! :D

Chyba trochę zgubiłam prawdziwą siebie, albo jakby to nazwać inaczej: zmieniłam się. Nie wiem czy mi się to podoba... Jestem, taka zupełnie odmienna i wize tego plusy ale uwiera mnie to że nie jestem jaka byłam. Okazuje się, że to też umiejętność- akceptowanie zmian w sobie.

I nie wymyślono jeszcze słowa na relację pomiędzy przyjaźnią, a byciem parą. Taka opartą na miłości, ogromnej dawce zaufania, zrozumieniu, tęsknocie... i ogromnej odległości. W sumie to taki przepis.

Weź wiaderko miłości, pół wiaderka zaufania, 3 szklanki zrozumienia, wymieszaj razem. Po 15 minutach dodaj wiaderko tęsknoty, 4 szklanki zazdości, szczyptę ironii. Mieszając gotuj codziennie wieczorem aż do snu. Poczekaj miesiąc i gotowe do spożycia. Smacznego!
Nataly
komentarze [3]